Categories
Uncategorized

Moja zona i Slawek. 12

Moja zona i Slawek. 12
Dni mijaly spokojnie, po dwóch tygodniach moja zaczela chodzic nerwowa, jestem ciekaw co z kredytem. Zadzwonilem do mundurowych, aby zaciagneli jezyka. Przyjechali, z wiadomosciami i …po kase, mialem juz ich kupione, ale traktowalismy sie jak kumple, to, ze mam kase nie znaczy, ze moge byc swinia i sie wywyzszac.
– I co tam chlopaki ?
– Stary nie dostal kasy, bo nie chce dac zakladu pod zastaw, wie, ze to bedzie koniec.
– I jak to sie skonczy ?
– Da ten zastaw, tylko musi jeszcze postac pod sciana i przemyslec, kiedy upasc… a co, masz jakis plan ?
– Mam, tylko jeszcze poczekam i zobaczymy rozwój sytuacji…
– Aha, szef tej bandy ma ksywe Szprycha, ma zone Danute i córke Ole, tak z 5 lat…
Podziekowalem, kase wzieli bez slowa, milo bylo…placilem za informacje, normalny uklad.

Moja nagrala sie solo, pierwszy raz, az gwizdnalem jak zobaczylem, ze chodzi po pokoju i sie obciera. Chodzila w krótkiej koszulce, piersi prawie sie wylewaly, urosly jej porzadnie, a ze i tak byly spore, to widok przepiekny, a na tylku tylko majteczki. Usiadla przed lózkiem na dywanie i sie dotykala. Patrzyla na majteczki, glaskala cipke przez material, potem sciskala piersi, naciagala brodawki, potem znowu ciagnela majtki w góre, odchylila je i zaczela glaskac cipeczke, potem mocniej, miala lekko ja zarosnieta, i wlasnie te wloski u góry szarpala. To bylo smieszne, bo jedna reka trzymala odchylone majtki, d**ga jezdzila po cipce i sie patrzyla co robi. Naslinila palce i w ruch poszla lechtaczka. Okrezne ruchy, podluzne, szybkie, a potem wolne… nogi rozlozone na boki, glowe oparla na lózku, rozmarzyla sie… Odchylila majtki na bok i troche mocniej jezdzila po cipce, d**ga reka chwycila sobie góra piers i zaczela ja sciskac, potem d**ga, wyluskala ja na zewnatrz i patrzyla sie na nia.
Palce wcisnela w cipke do srodka, a piers obmacywala, sciskala, glaskala, gniotla brodawke i sciskala cala jeszcze raz. Teraz przeszla reka na d**ga piers, szarpnela koszulke i piersi sie schowaly…reka w cipce pracowala. d**ga zjechala tez na cipke, jedna odsuwala majtki coraz mocniej, a d**ga bawila sie drazniac raz lechtaczke, raz cipke wkladajac palce coraz glebiej. Zadzwonil jej telefon, nie reagowala, caly czas teraz draznila tylko lechtaczke. Potem kilkoma palcami zwinietymi w rulonik robila sobie palcówke. Szybko, coraz szybciej, znowu reka na piersi…w koncu zdjela majtki, ani na chwile nie przestajac teraz draznic lechtaczki. Zdjela koszulke, nareszcie jej piersi rozbujaly sie w swojej pieknosci. Mocno stojace brodawki, ta z koleczkiem, to odjazd…nie zwieszone, no moze troszke, nabrzmiale, pelne. jak suki do karmienia. Jeszcze raz zaczela je dotykac, sciskac, a potem szybko na lechtaczke i jazda… po chwili sie wygiela…dostala…jezu jaki to piekny widok…spelnionej kobiety…
Jeszcze szybciej, mocniej…i nastepny, na szeroko rozlozonych nogach, to dziwne, bo zawsze lubila zlaczone. Przy trzecim to nawet je podniosla, potem zwolnila, wiemy, one juz stoja w kolejce, delikatnie jezdzila po cipce, ona jest teraz jak kable z pradem, dotkniesz i popiesci. Pamietam, jak mówila, ze wcale nie musi miec orgazmów, samo dotykanie cipki na granicy ich otrzymania jest cudowne, a, ze u kobiet podniecenie nie spada, tak szybko jak u nas, to moze godzinami chodzic nagrzana do granic i tylko czuc przyjemnosc. Chodzenie z majtkami wciskajacymi sie i obcierajacymi jest wystarczajace. Dlatego mogla kiedys dostac owe 43, bo trwalo to z kilka godzin, ona osiaga pewien poziom podniecenia i on nie spada, oczywiscie w sprzyjajacych okolicznosciach. Dotknela jeszcze raz piers, wyraznie juz zwalniala… dogodzila sobie, jest jej dobrze, spelnila sie, piekna i cudowna, a taka menda, moja, a tak juz obca… mam tyle mieszanych uczuc do niej, ze juz sam nie wiem, które sa prawdziwe.

Zblizal sie koniec miesiaca, bylem ciekaw, czy staruch sie pojawi i sie nie zawiodlem. Pewnego dnia powiedziala, ze zle sie czuje i zostaje w domu, ale dzieci mam dac do przedszkola, bo ja glowa mocno boli. Ok, wiem co jest na rzeczy, powiedzialem, ze jade na 5 godzin rowerem, a ona zadala mi ciekawe pytanie…
– Moze ja tez bym zaczela, chociaz do pracy, jezdzic rowerem, pomóglbys mi cos kupic ?
– Idzie jesien…
– Wiem, ale ile trzeba wydac na rower ?
– Taki dla ciebie to z 2,5 tysiaca…
– To wystarczy, bo ty chyba dales wiecej…?
Ty cie boli, za tysiaczka musisz dawac dupy 4 facetom, nastepny miesiac idzie, kredytu Slawka nie widac…
– Mój rower kosztowal 10 twoich…i wyszedlem…
Potem sprawdzilem na kamerze jej reakcje… bez slowa, ze spuszczona glowa poszla do pokoju…nic, zadnego wyzywania, narzekania, nic…moze kalkulowala, moze jakas szara komórka w jej glowie sie budzi, nie wiem, umysl kobiecy to strasznie wielka zagadka.
Ok 11 przyjechal, moja ubrana wyszla w czarna siatkowana koszulke, która sciagnela na ramiona, przykrywala tylko piersi, ba, przykrywala, wszystko dalo widac, kazda stojaca brodawke, a na dole byla tak krótka, ze siegala do polowy ud, wiec cipka byla niezakryta, tylek troszeczke…
– Witam piekna…
– Czesc.
– Cudowny widok, ciaza tylko dodala ci urody, lubie kobiece kobiety, a twoje piersi to przechodza wszystko…
Cholera, juz wszyscy wiedza, ze jest w ciazy, tylko nie ja, jestem ciekaw kiedy mi powie ?
A on zaczal ugniatac i lizac przez siateczke jej piekne balony…
– Co dzis serwujesz ?
– Dzis bedziesz mnie zadowalac, a jak sie spiszesz to ci zwale, albo i nie…
– O, mamy humorki, wybaczam kobiecie w ciazy, co robimy…?
– Fisting…
– Zgadzam sie, tez o tym marzylem.
– Moja cipka o to prosi…
-O kurwa, jestem za, bedzie lekko czy ostro ?
– Ostro.
– Uwielbiam cie, tu jest kasa, bedzie u mnie dobrze, interesy sie poprawiaja…
– Mówilam ci, jestem wyjatkowa.
Rozlozyla reczniki na dywanie, przyniosla oliwke, zaczela smarowac sobie cipke i jego reke…
– Ale zaczynamy spokojnie, ja dzis rzadze…ok ?
– Ok.
Rozebral sie do naga, chujek juz mu stal, podjaral sie stary zbok, kleczal przed nia i delikatnie zaczal jezdzic po cipce. Rozcieral ja, ugniatal, glaskal d**ga strona reki, masowal uda, moja zaczela sie rozluzniac, dotknela jego dloni i nakierowala na srodeczek… zaczal wkladac, trzy palce…cztery… zwinal je i zaczal odbywac z jej cipka stosunek palcowy… ta najpierw mruczala, potem zaczela jeczec, im on robil szybciej, tym ona bardziej…Kciuk do tej pory jezdzil po lechtaczce, ale zawinal go do reszty. Coraz glebiej wkladal, coraz mocniej, coraz wiecej jeków…
– Mozesz glebiej…
I wkladal… obracal, wycofywal, a potem napieral…ta zaczela coraz glosniej jeczec…
– Mocniej !!!
I wlozyl… ta krzyknela, on nie ruszal dloni, która cala zaglebila sie w cipce. Widok wystajacego tylko przedramienia z cipy podzialal na mnie mocno.
– Weszla cala…powiedzial.
– Wiem, bolalo, sekunde…zaraz sie przyzwyczaje, pierwszy raz mam cala dlon w srodku, jest dobrze, jest bardzo…dobrze…
Zaczal powoli ruszac, troszke do tylu, a potem do przodu…ona zaczela odlatywac.

Pierwszy raz napisalem ona, a nie moja… ona…tak obco… tak smutnie…

Zaczela wyc, on juz nie byl delikatny, obracal dlon w srodku, wyciagal i od razu pakowal do srodka, jej cipka zrobila sie luzna… ale bardzo wrazliwa, bo zaczela dostawac orgazmy, a tak po prawdzie, to caly spektakl orgazmowy. Ta dlon, byla jak wielki kutas, który teraz to ja gwalcil. Orgazm szedl jeden po d**gim, ta sie darla, wyginala, wyrywala, on ja trzymal za uda i gwalcil reka…
– Nie wytrzymam…zawolala…
I zaczela sikac…on nadal ja posuwal, d**ga dlonia zaczal draznic lechtaczke…ona jeszcze bardziej sie napinala, bo… staly jeden za d**gim… i praktycznie calego go oblala…
– Wyciagnij prosze, nie mam juz sil…
Wyciagnal i zaczal ja lizac, rekoma objal za biodra i doslownie wpil sie w jej cipe, rekoma dociskal jej biodra do swojej glowy…ta oczywiscie dostala nastepny orgazm i pewnie znowu popuscila, ale on nie przestawal…i jeszcze jeden… próbowala sie wyrwac, ale on trzymal mocno…nastepny orgazm… zlalem sie, to jest mocne… takie podniecenie jego, widzialem sie w jego miejscu…odlot…
Gdy zwolnil uscisk, ona sie wyrwala, a on wstal, szarpnal za wlosy i od razu wpakowal kutasa do buzi. Rozpoczal nastepny gwalt… byl dziki, brutalny, nie patrzyl, ze ta sie krztusi, szarpal cala glowe, szalal, a ona zrobila stary trick, dotknela jego tyleczek w srodeczku, wcisnela palec i gosc lal do gardla… a ta polykala… gdy skonczyl to padl na podloge…
– Ale to kurwa bylo zajebiste…jak tys to zrobila….?
Ona konczyla sie oblizywac…
– Mówilam, jestem wyjatkowa…

Minal miesiac, moja…cholera, znowu moja… czy ja sie kiedys uwolnie od uczucia do niej…? zaczela chodzic szczesliwa, zmiana widoczna golym okiem, a do mnie wpakowali sie goscie. Wieczorkiem zadzwonil Mahmed, jedziemy na urlop do ciebie, mamy nowe interesy do omówienia i spimy w ciebie, bo bedziemy pic. Cholera, tylko zeby nie rozrabiali. Zajechali w piatek najnowsza esa w brabusie i GL w Amg, oczywiscie czarne, jak one wygladaly na podjezdzie… zrobilem sobie fotki na pamiatke. Chlopaki weszli jak do siebie, jej nie bylo jeszcze w domu, usciski jakbysmy nie widzieli sie sto lat, albo jakbysmy byli rodzina. Wieczorkiem zrobilem zarcie, wóda i whisky na stól, kupilem dwie blachy ciasta swojskiego i chlopaki sie rozplywali, jakie to polskie zarcie jest dobre.
– Jak interesy ida, walnal Mahmed…?
– Nie jest az tak rózowo, walcza z vatem, skarbówka czepia sie coraz bardziej, mamy duzo kontroli, nie wiem, jak dlugo uda sie ich wodzic za nos…
– No wlasnie, u nas to samo, coraz gorzej, wszystko teraz pod GPS, widza wszystkie kontenery, ale mam propozycje…
– Dawaj…
I wtedy zajechala moja, u nas halas, ale zauwazyli ja…
– Nie przedstawisz swojej zony ?
Borys zaszedl jej droge w przedpokoju, ta stanela lekko przestraszona…
– Panowie to moja zona, co kurwi sie na lewo i prawo, a teraz jest w ciazy ze swoim kochankiem…
Oczywiscie wszystko po niemiecku, ta nic nie zrozumiala, ale reakcja chlopaków byla bezcenna, ich wzrok, gdyby mógl, to by ja zabil, cisza i ich wkurw, mówily wszystko…
– Co powiedziales…? moja…
– Prawde o twoim prowadzeniu sie, i lepiej zejdz im z oczu. To moi goscie, beda u nas mieszkac kilka dni, i nie wchodz im w droge, bo to prawdziwi faceci, którzy nie rozumieja jak zona moze…a spierdalaj…
Uciekla jak cicha myszka, a Mahmed…
– Jak chcesz to zabijemy gnoja…
– Nie, dam rade, po czesci sam jestem temu winny, wiecie, medal zawsze ma dwie strony, a kij dwa konce.
– Polac mu, dobrze gada.
Razem z Mahmedem przyjechalo 4 ochroniarzy, Borys, Jurgen, Otto i Iwan, wszyscy odjebani w gangi za gruba kase, zegarki, sygnety, a ci dwaj ostatni to takie szafy, ze strach na nich patrzec.
– Robert, lubie cie, moi chlopacy tez, rzadko mi sie to zdarza, ale moze to, ze jestes swojski chlop i nigdy nie próbowales mnie oszukac, to wielka rzadkosc w takich ukladach i cie za to szanujemy, dlatego mamy propozycje, mój juz stary znajomy idzie na emeryture i chce sprzedac swój caly zaklad produkcji okien z plastiku, u was to wchodzi i bedzie wchodzic coraz bardziej, jak teraz ustawimy to na poczatku, to mamy wygrane. Potrzebujemy terenu, na którym wy wybudujecie zaklad, wedlug naszych planów, my damy cale wyposazenie, wy zatrudnicie ludzi, przeszkola ich nasi fachowcy z Niemiec. Wasze koszta produkcji sa duzo nizsze niz u nas, wiec zysk bedzie odpowiedni, Uklad 50 na 50, zbyt Europa, a potem u was…pewniak na 100 %.
– Jak duzy teren…
– 3 hektary, pod rozbudowe na nastepne zaklady, interes legalny, zrobimy normalna spólke, zalegalizujemy nasze pieniadze…
– Kurwa, Mahmed mój przyjacielu, jestesmy dogadani.
– Wódka, wódka… niech zyja przyjaciele…!!!
Cholera, ale interes, jestem ustawiony na lata…pilismy do rana, nie bylo treningu, co tam, rano musialem wstac do dzieci, ale zadzwonilem awaryjnie po opiekunke, i sprawa zalatwiona. Moja rano uciekla z domu, a niech spierdala, kurwa jebana, poszla z gachem, który dal jej kase i dobrze wyruchal. Kase… gdyby los powiedzial jaka kasa przeleci jej kolo nosa… widze, ze nie tylko mnie los rucha w dupsko…ha, ja to nawet naprawde… ha ha. Zobaczymy jak to sie skonczy, jak trzeba bedzie to gnoja zabije…albo nie…zalatwie go jak scierwo… los nierychliwy, ale sprawiedliwy…
Pojechalismy do knajpy, ogladali, Otto to najbardziej rzadzil sie w kuchni, pouczal kucharza i powiem, chlop znal sie na fachu, kucharz troche lapal niemiecki i tylko kiwal glowa, siedzielismy do wieczora, potem znowu do domu i picie do rana… nie mam kondycji, odpadlem dosc szybko, znowu podobno sie smiali. Moja nie wrócila na noc. Rano oni juz wyszykowani, a ja trup…ale powoli…
– A gdzie twoja zona Robercik, nie robi sniadania mezowi…?
– A nie wkurwiaj mnie od rana…sam zawsze robilem, nawet jej, i dzieciom, teraz pani mi pomaga, ale w domu, to ja robie wszystko…
– Jestes glupi, zwyczajnie glupi… babie to trzeba wpierdolic, a jak nie poslucha, to jeszcze bardziej wjebac, jak raz nie walniesz to pomysli, ze swieto…
– W Polsce baby sa inne, ogladaja telewizje i sie ucza, ze KURWA nic nie musza…a facet to dodatek do torebki, który mozesz zmienic kiedy chcesz…
– Przyjacielu, przyslemy ci kobietke, Ukrainke, która ogarnie ci dom, dzieciaki i pomoze…
– Nie chce…
– Przyslemy, to porzadna dziewczyna, robi w kuchni w moim lokalu, nie zawiedziesz sie…

W obiad zbieralismy sie do knajpy. ale dostalem telefon od mojego magazyniera – kierownika sali…
– Szefie, kiedy Pan bedzie…?
– Niedlugo, a co ?
– Przyjechali ci, co ich szef nie lubi, a mamy lokal prawie pelen…
– Jedziemy juz…
Wytlumaczylem Mahmedowi po cichu kogo mozemy spotkac, zrozumial, cos powiedzial do Borysa i Jurgena, a ci do mnie…
– Kiwnij tylko kiedy i sie odsun, bo jestesmy zamaszysci …i sie zaczeli smiac…
Znowu telefon…
– Szefie oni sie awanturuja z goscmi…to znaczy ze Slawkiem i jego ojcem…
– A co on tam robi ?
– Maja duza impreze, cos oblewaja, jest tez Panska zona…
Powiedzialem Mahmedowi, chlopaki az sie nagrzali… prawie juz parkowalismy, z przodu lokalu, dla najlepszych gosci, mialem wydzielone miejsca, nasze bryki wygladaly zjawiskowo, a gdy wysiedlismy…to bylo cos…
Wchodzimy na sale. oczywiscie mój stolik czeka… siadamy sie…
– Szefie, szefie…
– Co tam ?
Klócili sie, a potem Panska zona powiedziala, ze wszystko zalatwi i poszli z nia do sali bezowej i sie zamkneli…
– O rzesz kurwa, w moim lokalu…
W tym momencie podszedl do mnie Slawek…
– Posluchaj, mamy tu opanowana sytuacje, nic sie nie dzieje, tylko nie rób scen…mam gosci…
Mówiac to tylko patrzyl na moich ludzi…
– Posluchaj, albo i nie…wypierdalaj w tym momencie, bo cie zabije gnoju…
Dostal takie oczy… i wtedy podszedl jakis starszy gosc… kurwa staruch…co jest grane…?
– Slawek, dlaczego rozmawiasz z tymi ludzmi…?
– Tato odejdz…
Kurwa mac, staruch to jego OJCIEC, caly szef firmy, jego ojciec rypie jego dziewczyne, a moja zone, widzialem, ze to pojeby, nie wytrzymalem… i powiedzialem to na glos…
– Wypierdalac z mojego lokalu…
Ich miny byly bezcenne…
– Ale nasze problemy sa juz zalatwione, powiedzial Slawek…
– Ty jebany szmaciarzu, moja zona je zalatwia za ciebie, jeszcze raz mówie, wypierdalac, i to wszyscy… Borys… Jurgen…
Wstali, czuli moje nerwy…. Otto i Iwan tez..wstali i nic wiecej nie trzeba bylo powtarzac…
Slawek i jego ojciec kiwneli na swoich gosci, i zaczeli wychodzic…

-Chlopaki to jest ten czas…idziemy…
Zdjeli marynarki, Mahmed sie tylko usmiechnal…
Podszedlem do drzwi sali bezowej i zaczalem walic w drzwi…po chwili sie uchylily…
– Sorry, ale mamy prywatna impreze…
Szarpnalem drzwi, i zobaczylismy to…moja zona stala lekko tylem, z rozszerzonymi nogami,z podniesiona sukienka, majtki do kolan, gosc walil ja o d tylu, a ona pochylona ciagnela d**giemu… nie zauwazyla i nie uslyszala, caly czas obciagala gosciowi, który lekko pochylony mietolil jej piersi…
– Koniec imprezy zawolalem…
Do jednego przy drzwiach doskoczyl d**gi…
– To jest prywatna impreza, kolega juz powiedzial…
– I wlasnie sie skonczyla…powiedzialem.
– O tym my decydujemy…
– Nie, kurwa, akurat o tym ja decyduje…
– A ty to kto…?
Moja przestala ciagnac i odwrócila glowe, zobaczyla mnie… dostala wielkie oczy, wielkie przestraszone oczy, szarpnela sie, próbowala zakryc piersi, walacy ja odpuscili i patrzyli sie na dziwna sytuacje, nie rozumiejac co sie dzieje…
– Po pierwsze jestem wlascicielem tego lokalu, po d**gie to restauracja, a nie burdel, a po trzecie to moja ZONA…
I pierwszy dostal od mnie w ryja… Borys i Jurgen wskoczyli i sie zaczelo…to byl blysk, moment zwolnienia filmu…ale takiej rozpierduchy to nie widzialem nawet na amerykanski filmach… Sekunda i wszyscy juz lezeli…ja piernicze, tacy zabijaki, ze az milo…
– Pani juz dziekujemy, zwrócilem sie do mojej…
Podciagnela majtki, zakryla piersi i prawie z krzykiem, a na pewno z przerazeniem wybiegla…
Do sali doszli Otto, Iwan i Mahmed… zamknelismy drzwi…
– Mówicie, ze prywatna impreza, teraz juz tak… pogadamy sobie…
Dwóch lezalo jeszcze ze spodniami na dole, nastepni ustawiali sobie szczeki na miejsce… chlopaki zabrali ich w jedno miejsce, na krzeslach obok siebie…
– Ty wiesz kim jestesmy ?
– Wiem… szmaciarzami…
– Szefie…powiedzial jeden z nich do faceta z prawej…
– Aha, czyli rozmawiamy z toba…
– Nawet nie wiesz, co cie czeka…?
– Borys zlam tamtemu noge…
I Borys zlamal… dobre…
– Pojebalo cie ?
– Jurgen, zlam noge d**giemu…
I Jurgen zlamal…ale krzyk, jak dzieci…
– Nie sluchasz… zaczalem, juz lapiesz, czy jedziemy dalej…?
– Ok
– No widzisz, mozna po dobroci… posluchaj, kupuje od ciebie dlugi Slawka, na dzien dzisiejszy,,,ile…?
– 150 kawalków…
– Otto zlam tamtemu reke…
I Otto zlamal w nadgarstku…
– Kurwa czlowieku…ok, 100, dzis oddal 100, zostalo sto…i odsetki…
– Mówisz, ze odsetki chcesz od mojej zony…ok, ale nie tym chujem…
– Iwan, obetnij mu chuja…
– Nie, nie , zadnych odsetek. przepraszam, nie wiedzialem, ze to twoja zona….
– Gnoju, kazda kobieta, która wam placi odsetki za meza, jest zona…jestes taki tepy, czy tylko udajesz. a moze nie potrzebujesz glowy…?
– Nie, nie… i sie skulil jak pies…
– To jest wasz szef, jestescie tego pewni …?
– Potrzebujemy lekarza…
– Moze jeszcze policji ?
– Nie, policji nie…
– Widzisz, a ja potrzebuje…
Wyciagnalem telefon i zadzwonilem po moich policjantów…
– Policja, mówi szef lokalu ” Bas..” zdarzyl sie wypadek, kilku klientów zostalo pobitych i zglaszam wypadek, prosze przyjechac…aha, i potrzebna bedzie karetka…
Puscilem oczko do Mahmeda, który siedzial sobie z boku, palil cygaro i tylko sie patrzyl.
– Jeszcze jedno, gdzie Wojtek ?
Ale sie zdziwili… ?
– A co…w samochodzie…
– Wolac go tu. dzwon…
Podszedlem do Iwana i Ottona i po cichu powiedzialem, ze lamiemy dwie rece w nadgarstkach gosciowi, który zaraz przyjdzie…
Wojtek wszedl jak do siebie i nim zdazyl sie zorientowac juz lezal na glebie.
– Czesc Wojtek, nie znasz mnie, ale zrobiles mi wielka przykrosc, a tak naprawde to mojej zonie a lapy, którymi lubisz dusic kobiety nie beda ci juz potrzebne…i kiwnalem…
Trzask, trzask i krzyk…
– Wojtek, nie rycz jak baba, bo dostaniesz po gebie, z moja zona bylo ci latwiej, nie ? co nic nie mówisz… dobry piesek…
– A teraz sluchajcie szmaciarze, ten gosc, który siedzi i nic nie mówi, to jest boss z Hamburga, ma pod soba stu ludzi, jego ojciec robil interesy z Nikosiem z pomorza, kojarzycie, wiec kurwa, jak wam cos sie nie podoba, to obiecuje, ze nikt nie znajdzie waszych grobów…A potem skierowalem wzrok na ich szefa i dodalem…
– Ani twojego, ani Danki, ani Olenki…
Znam ten wzrok…to przerazenie…

Przyjechali policjanci, ich dwóch i trzech mundurowych. Cwaniacy przestraszeni na dobre, nie wiedzieli co sie dzieje…
– Witamy, Pan jest wlascicielem lokalu ?
– Tak
– To co tu sie stalo ?
– Tych czterech panów postanowilo zrobic sobie z mojego lokalu burdel i w zamknietej, tej sali, próbowali zgwalcic jedna pania z gosci, a prywatnie moja zone… Tych dwóch biznesmenów z Niemiec, moich gosci, postanowili ja uratowac i tak to sie skonczylo…nieszczesliwie…
– Ojj… to nieladnie.
I zwrócili sie od razu do ich szefa…
– Szprycha, czy to prawda ? Gwalcisz panienki przy ludziach, pojebalo cie …?
– To tak nie bylo…
– A jak, mam rozpowiedziec na miescie, ze dwóch zwyklych gosci lokalu zrobilo z ciebie i z twoich ludzi sieczke…? Naprawde chcesz tego…?
…Nie…
– No widzisz, nie jestes az tak glupi, ich bylo z 5… mysle… co ? i walczyliscie meznie… ?
– Tak, tak bylo…
– Ok, panowie piszemy zeznania…ale wszystkie takie same…
I kazdy kiwnal glowa … potem przyjechalo pogotowie, zabrali polamanych, z policja uscisnelismy sobie dlonie, na koniec dodalem do Szprychy…
– Jutro o 18 tutaj, dokonczymy interesy, sam masz byc…
– Dobrze.
Mysle, ze przekaz byl wystarczajacy, mam za soba ludzi z Niemiec, pewnie mafie, policja siedzi w mnie kieszeni, jestem nowym graczem, z którym nie warto zaczynac. A tak na prawde, ja taki w ogóle nie jestem. Bylem sierota w zyciu, w biznesie, jako maz…a przez zdrade mojej zony, los sobie ze mnie kpi. Daje rzeczy, które ciesza, ale nie daja szczescia, odbiera prawdziwa milosc pozostawiajac obrazy podniecenia…daje sile, z której nie chcialbym korzystac, ale korzystam…moje zycie jest zupelnie inne niz 1,5 roku temu przez jedno glupie pragnienie…czy bylo warto… ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *