Categories
Uncategorized

Sesja z SB (1/2)

Sesja z SB (1/2)

Luty 1982 roku, stan wojenny. Studentka SGPiS zostaje zatrzymana przez SB, pod zarzutem wspólpracy z opozycja. Po trzydziestu szesciu latach opowiada, w jaki sposób byla przesluchiwana.

Zatrzymanie

Luty 1982 roku, stan wojenny. Wychodzilam ze swojego mieszkania na Saskiej Kepie na trening lyzwiarstwa figurowego do Torwaru. Pózniej mialam spotkac sie z grupa opozycjonistów.

Na ulicy podeszlo do mnie dwóch panów. Wygladali przecietnie, byli w ciemnych plaszczach i czapkach. Obok stal bialy polonez.

– SB – odezwal sie jeden z nich, pokazujac legitymacje. – Pani pozwoli z nami.

Zostalam wepchnieta do samochodu. Bylam zaskoczona i nie protestowalam. Ruszylismy.

„Rodzice sa szanowanymi wykladowcami Uniwersytetu i Politechniki, najlepszych warszawskich uczelni…” – spieta próbowalam pocieszac sie w myslach. – „Bedzie dobrze.”

Studiowalam na 3 roku SGPiS. Tak wtedy nazywala sie SGH. Od polowy grudnia 1981 roku nalezalam do Niezaleznego Zrzeszenia Studentów. NZS bylo studenckim odpowiednikiem Solidarnosci i po wprowadzeniu stanu wojennego zostalo zdelegalizowane, a czesc dzialaczy aresztowano. Na mojej uczelni prowadzona byla jednak dzialalnosc podziemna.

Nie bylam zwiazana z nikim i jako studentka bez stalych obowiazków moglam kontaktowac sie z wieloma ludzmi. Odpowiadaly mi zalozenia ideowe tej organizacji. Bylam aktywna, pare razy zajmowalam sie kurierka.

Czasami przechowywalam u siebie urywajacych sie dzialaczy. Pomagalam im odstresowac sie, zwykle przy uzyciu ust oraz dloni. Kilka razy sypialam wówczas z […], jednym z pózniejszych ministrów. Poza nim mialam i innych kochanków. Robilam na nich wrazenie uroda i inteligencja. Juz wtedy znalam jezyki obce, angielski i francuski, dzieki ojcu, który przywiazywal do tego ogromna wage i urzadzal mi konwersacje.

Kilkunastu studentów wiedzialo, ze mam bibule, podziemne gazety i ksiazki. Odbierali bibule ode mnie. Poza tym nie mialam juz zadnych grzechów.

„Szybko mnie namierzyli… Ciekawe jak?” – myslalam. – „Jak dobrze, ze nie mam ze soba nic trefnego.”

Obaj funkcjonariusze traktowali mnie obojetnie. Jechalismy kilkanascie minut az zatrzymalismy sie pod Palacem Mostowskich, glówna komenda MO.

Wprowadzili mnie do srodka.

– Kogo macie? – spytal oficer dyzurny.

– Taka poza ewidencja – odpowiedzieli.

Bez dalszych pytan ruszylismy do przodu. Prowadzili mnie dlugim ciemnym korytarzem, potem schodami zeszlismy do piwnic. Ciagnal sie przede mna korytarz z licznymi zelaznymi drzwiami.

„Cele” – pomyslalam.

Wprowadzili mnie do jednego z pomieszczen. Okazalo sie ze jest to pokój przesluchan. W srodku znajdowalo sie biurko, za którym siedzial funkcjonariusz w cywilu. Po d**giej stronie stal drewniany taboret, na którym mnie podsadzili. Nastepnie opuscili pomieszczenie.

Przesluchanie

Oficer sledczy rozpoczal procedure. Pierwsze pytania standardowe, imie, nazwisko i wiek. Potem zaczely sie wlasciwe pytania.

– Z kim dzialasz? Kto sie u ciebie zatrzymuje? Gdzie jest drukarnia?

Niebieskooki blondyn. Czulam na sobie jego wzrok. Wpatrywal sie w moje piersi i biodra. Wiedzialam, ze jestem bardzo atrakcyjna dziewczyna. Mialam 22 lata, bylam wysportowana i moja figura byla idealna.

On sam byl wysoki i dobrze zbudowany. Mial przynajmniej 180 centymetrów wzrostu i okolo 90 kilogramów wagi, ale w miesniach.

Wypytywal o Zbigniewa R., który kierowal nasza grupa, Jacka Kuronia i innych. Zadawal pytania osobiste. Spodziewalam sie krzyków i straszenia, ale nic takiego nie stalo sie. Zgodnie z wszelkimi poradnikami milczalam.

– Dobra – rzekl. – Nic nie mówisz, ale my mamy wolna reke. Pamietaj, nikt nie wie, ze tutaj jestes.

Podniósl sluchawke i pare razy zakrecil tarcza telefonu.

– Salka – rzekl.

Jedno slowo.

Przestraszylam sie i wygladal na zadowolonego. Wstal i podszedl do mnie. Zmusil mnie do powstania, podnoszac za ramie. Kiedy stalam przed nim, uderzyl mnie w twarz. Jeknelam z bólu.

– Ty dziwko – powiedzial szyderczo. – Mylisz, ze to zabawa? Ze mozesz sie bawic, dajac dupy tym chujom z opozycji!? Teraz my sie toba zajmiemy i pamietaj, ze mozesz stad nie wyjsc!

Obrócil mnie i pchnal na sciane. Zadarl mi sukienke. Mialam stringi z Peweksu i na pewno zrobily na nim wrazenie. Poczulam, jak jego twarde dlonie rozdzieraja moje rajstopy i majtki, obnazajac pupe.

Dygotalam ze strachu. Bylam kompletnie zdana na bezwzglednego, obcego mezczyzne, który nie kryl swoich zamiarów. Wiedzialam, ze obrona i krzyk nie mialy sensu. Chcialam prosic go, aby przestal, obiecujac ze nic nie powiem, co dzialo sie.

Zanim jednak zdazylam odezwac sie, poczulam ze wsadza swojego twardego kutasa w moja pochwe, mokra z przerazenia. Bardzo balam sie, ze zostane zgwalcona, jednak bardzo podniecilo mnie to. Oparta o sciane czulam, jak gleboko penetruje moje biodra, jak moje cialo ulegle rozstepuje sie pod jego naporem, czulam jak wilgotnieje i nabrzmiewa. Byl zaskakujaco wielki. Z moich ust wydobywaly sie jeki. Przygryzalam wargi, aby nie krzyczec. Jedna reka trzymal mnie za wlosy, d**ga za piers, przez ubranie, przyciagajac mnie mocno do siebie.

Kiedy poczulam, jak moje wnetrze zalewa goraca sperma, moja pochwa ciasno objela czlonek gwalcacego ja mezczyzny. Nie wytrzymalam i krzyczalam, spieta spazmem rozkoszy.

Przez chwile stalam oparta o sciane. Czulam jak wysuwa ze mnie penisa. Ogarnieta strachem i podnieceniem obrócilam sie do niego i osunelam sie na kolana. Delikatnie ujelam jego narzad w usta. Smakowal sperma zmieszana z moimi sokami. Jeszcze drgal. Na kleczkach rozpielam sukienke, obnazylam piersi ze stanika. Moje usta czuly, jak jego czlonek nabrzmiewa w nich i ponownie robi sie sztywny.

Sledczy uwolnil sie ode mnie, dajac krok w tyl. Westchnal.

– To nie wystarczy – rzekl. – Chodz!

Poslusznie wstalam. Poprawilam stanik i zapielam sukienke. Poszlam za nim. Idac czulam, jak wyplywa ze mnie sperma i moczy mi opiete jeszcze rajstopami uda.

Salka I

Sledczy otworzyl drzwi, puszczajac mnie przodem. Weszlismy do malej sali gimnastycznej. Zobaczylam tam kilkunastu mezczyzn, niektórych juz nagich, innych jeszcze w mundurach. Sledczy pchnal mnie na srodek, w strone stosu materacy gimnastycznych.

Kilku funkcjonariuszy podeszlo do mnie. Ich dlonie zaczely mnie dotykac i rozbierac. Jeden z nich zadarl sukienke, odslaniajac biodra i podarte majtki. Ktos odkrywal dekolt rozpinajac góre sukienki, ktos inny przykucnal i zajal sie dolem. Po chwili sukienka byla rozpieta na calej swojej dlugosci. Ciezko oddychalam, kiedy zdejmowali ja ze mnie. Polozyli mnie na plecach, na materacach.

Zaczeli dotykac moje piersi przez stanik. Ktos dotykal mój wzgórek lonowy, przez rajstopy i majtki. Dwóch uznalo za stosowne zdjac ze mnie rajstopy, zbrukane sperma kolegi. Gdy to zrobili, juz tylko cienki material majtek dzielil ich od mojego intymnego klejnotu.

Wiedzialam ze cokolwiek zrobie i tak nic nie zatrzyma tego, co ma wydarzyc sie. Lezaca przed nimi seksowna, rozpalona, ulegla i bezbronna dziewczyna, niedostepna dotad studentka, która mijala ich obojetnie na ulicy, byla pokusa nie do odparcia. Nie protestowalam, zamknelam oczy i biernie poddalam sie im.

„Jestem dla nich obietnica niewyobrazalnej rozkoszy” – myslalam. – „Nic juz nie da sie zrobic. Moge tylko postarac sie jak najlepiej, aby byli ze mnie zadowoleni i nie zrobili mi krzywdy.”

Jednak nie interesowaly ich moje mysli ani odczucia. Wsuneli dlonie w miseczki stanika. Nagie, delikatne piersi i sterczace sutki sklonily ich do rozpiecia biustonosza. Wyswobodzone piersi i rózowe obwódki sutków zapraszaly ich do dalszych pieszczot. Zaczeli ugniatac je, lapczywie lizac i ssac.

Czyjas uwage zwrócil mój wzgórek lonowy, okryty skrawkiem materialu. Poczulam, ze ktos go dotyka i rozchyla. Te pieszczoty przyspieszyly mój oddech i zawstydzona próbowalam zacisnac uda, ale nic to nie dalo. Kilka silnych ramion od razu rozwarlo je, szeroko, odslaniajac moja kobiecosc.

W koncu jeden z funkcjonariuszy nie wytrzymal. Rozpial rozporek i wyjal penisa, ogromnego, czerwonego, sterczacego w erekcji. Dotknal nim majtek przy rozdarciu, w miejscu wejscia do pochwy. Odsunal nim material, ukazujac lsniace wargi. Wsunal pomiedzy nie palec, dwa… Z cichym jekiem wygielam sie, jak kotka. Wyjal palce i zblizyl znów penisa. Dotknal glówka wejscia, wyraznie poczulam to. W koncu nie wytrzymal i jednym gwaltownym ruchem wszedl we mnie do polowy dlugosci. Wygielam sie jeszcze bardziej. d**gim ruchem wszedl juz na cala glebokosc.

– Boze, ale ona jest rozpalona! – wysapal.

Zaczal posuwac mnie rytmicznymi, glebokimi ruchami. Wilam sie pod nim, jakbym chciala wyswobodzic sie, ale inni trzymali mnie za nogi i rece. Ktos sciskal moje piersi. Z tylu ktos calowal mnie w usta i penetrowal jezykiem ich wnetrze. Zupelnie sie tego nie spodziewalam i bardzo podniecalo mnie to. Z trudem, jak ryba wyjeta z wody, lapczywie lapalam powietrze.

Mezczyzna, który byl na mnie, szybko spuscil sie. Wykonal jeszcze pare ruchów, po czym wysunal czlonek, robiac miejsce dla kolejnego.

d**gi jednym silnym ruchem zerwal ze mnie podarte wczesniej majtki, po czym zblizyl do mojej cipki swój penis. Wczesniej zdazyl rozebrac sie i stal miedzy moimi nogami zupelnie nagi. Tak jak jego kolega, najpierw tylko dotknal wejscia, rozkoszujac sie ta chwila. Pózniej wszedl do konca i zaczal mnie ostro rznac. Dlonie wsunal pod posladki, mocniej przyciskajac moje krocze do swoich bioder. Mimowolnie zaczelam jeczec. Jemu równiez nie trzeba bylo duzo i szybko doszedl. Jeszcze przez chwile leniwie posuwal mnie, zanim zeszedl.

– Ustawcie ja tylem – rzekl do kolegów trzeci.

Podniesli mnie i postawili na nogi. Stalam slaniajac sie. Oparlam sie, wypinajac pupe, o stos materacy, tych samych, na których przed chwila lezalam. Trzeci facet, nagi, jak jego poprzednik, tylko na to czekal. Czulam, jak po omacku szukal wejscia, zanim wtargnal do srodka.

Walil mnie gwaltownymi ruchami, mocno trzymajac za piersi. Znów jeczalam, tym razem glosno. Nie chcialam, aby funkcjonariusze wiedzieli, ze jest mi dobrze, ale nie bylam w stanie zapanowac nad soba. Mezczyzna na mnie tez jeknal, wpompowujac we mnie kolejna dawke spermy. Kiedy wysunal penisa, poczulam jak struga nasienia plynie po moim udzie.

Salka II

Nie chcialam tego, lecz czulam, ze za moment bede szczytowac. Wiekszosc funkcjonariuszy chyba domyslala sie tego i teraz kilku chcialo mnie pieprzyc. Polozyli mnie znowu na materacach. Dwóch rozwarlo mi nogi, ukazujac krocze lsniace od spermy ich kolegów. Jeden szczesliwiec polozyl sie na mnie, wchodzac w cipke jednym ruchem. Pózniej przeturlal sie na plecy, tak abym znalazla sie na nim.

Najwidoczniej mój wypiety tylek i rozlozone szeroko nogi zapraszaly do srodka, bo którys z panów rozprowadzil palcami sperme na mojej pupie. Nasmarowal mi odbyt, nastepnie usadowil sie za mna i wszedl w mój tylek. Mimo ze gwalcil mnie, napieral swoim sztywnym czlonkiem na ciasna dziurke delikatnie, powoli wsuwajac sie do wnetrza, jakby mial juz spore doswiadczenie. Na szczescie nie byl zbyt gruby. Ten pode mna posuwal mnie w cipke. Szybko dograli sie i rzneli mnie obaj. Jeden z panów, uklakl z przodu, na materacach. Chwycil mnie za wlosy i wsadzil penis do ust.

„Moze mi nic nie zrobia, jesli bardzo bede sie starac…” – myslalam.

Objelam go ciasno wargami, pozwalajac aby wchodzil we mnie jak w pochwe, gleboko i mocno. Naprawde staralam sie, piescilam go jezykiem, aby mial jak najlepiej. Brakowalo mi powietrza, co wywolywalo we mnie upojenie. Kiedy dawal mi taka mozliwosc, haustem nabieralam powietrze na zapas.

Pierwszy spuscil sie funkcjonariusz od cipki. Z nowa porcja nasienia poczulam, jak moja pochwe lapie silny skurcz, zaraz potem kolejne. Fala goraca przeszla przez moje cialo. Zesztywnialam z glosnym jekiem, tlumionym przez penis w ustach. Mezczyzna, który posuwal mnie w tylek, musial wyczuc mój orgazm. Przyspieszyl i równiez on wypelnil mnie plynem, nie przerywajac rznac. Po chwili trzeci z kutasów wystrzelil w moich ustach, zalewajac je lepkim nasieniem.

Trzej panowie zamarli na moment w milosnej figurze, jednak pozostali nie dali im w pelni rozkoszowac sie ta chwila zaspokojenia i domagali sie swojej kolejki. Widzialam jak kolejne podniecone w erekcji kutasy szykuja sie, aby wejsc we mnie.

Pózniej nie mieli juz tyle finezji. Po kolei brali mnie, jeden po d**gim, pojedynczo. Lezalam na wznak z rozlozonymi szeroko nogami i rekami zarzuconymi nad glowa. Kolejni faceci rzucali sie na mnie, wdzierajac we mnie, zupelnie nie stawiajaca oporu. Przygnieciona ich cialami jeczalam, czulam w sobie ich czlonki, a twarde lapczywe dlonie na moich piersiach i ramionach.

Nie wiem ile czasu uplynelo, zanim ostatni sapnal, trysnal we mnie i wstal.

– Jeszcze ktos chetny? – uslyszalam donosne pytanie sledczego. – Bo jak nie, to bierzemy sie do pracy.

Odpowiedzia byl rechot kilku milicjantów.

Chwile lezalam, zastanawiajac sie, co mnie czeka. Poniewaz nikt nie podchodzil, usiadlam. Rozgladajac sie czulam, jak nasienie splywa ze mnie i zbiera sie w zaglebieniu materaca, wokól moich posladków. Mialam wrazenie, ze siedze w kaluzy spermy.

Niepokoilo mnie, ze nie ma juz chetnych.

C.d.n.

Proza nie dla dzieci: www.sawbook.pl
Fotografia (c) Paulina K, wykorzystywanie bez zgody zabronione.
Wszelkie prawa zastrzezone (c) Piotr Walewski-Sawicki, Paulina K. (bohaterka relacji)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *