Categories
Uncategorized

Twój Pan i ty – pierwszy raz

Twój Pan i ty – pierwszy raz
Lezysz tak kuszaco rozciagnieta w lubieznej pozie. Patrzysz na mnie i usmiechasz sie gdy pochylam sie i lapie silnie Twój nadgarstek. Owijam go apaszka i przywiazuje do wezglowia lózka. Potem powoli przechodze na d**ga strone i to samo robie z d**ga reka. Lezysz tak zwiazana z ramionami rozlozonymi szeroko, a ja jak malarz odsuwam sie i podziwiam ten widok. Przesuwam spojrzenie od Twojej glowy opartej na poduszce, przez jedrne i pelne piersi, po delikatny zarys Twego lona i zgrabne nogi którymi teraz poruszylas mruczac przy tym kuszaco. Czegos mi jeszcze jednak brakuje. Znikam znów w garderobie i gdy pojawiam sie, juz nagi, dlonie mam skryte za plecami. – Co tam masz? – Widze w Twoich oczach ciekawosc i oczekiwanie. Od kilku minut nie odezwalem sie ani slowem i nie chce teraz tego zmieniac, wiec nadal milczacy klekam nad Toba. Pochylam sie i delikatnie caluje Cie w czolo, a mój penis ociera sie o Twoje piersi. – Badz grzeczna. – Szepce cicho Ci do ucha i wyjmuje zza placów nastepna apaszke. Zawijam ja i zawiazuje Ci oczy. Sprawdzam jeszcze krytycznie czy na pewno nic nie widzisz, ale dobrze to zrobilem. – Bedziesz grzeczna? Prawda? – Pytam jeszcze raz glaszczac Cie po policzku. – Tak. Bede. – Odpowiadasz gdy przesuwam kciukiem po Twoich wargach. Próbujesz mnie ugryzc lecz ja unikam tego i lapie Cie za szyje. – Bede grzeczna Panie. – Dodajesz. Przesuwam teraz kciukiem po Twojej brodzie i wpatruje sie jak rozchylasz usta. Chcialbym spojrzec Ci w oczy ale masz je przeciez zasloniete. Zamiast tego skupiam sie na Twoich ustach, jak rozchylasz je delikatnie i muskasz wargi koniuszkiem jezyka. Czuje rosnace pozadanie. Nadal na Tobie i nadal trzymajac Cie podsuwam sie wyzej. Czujesz mojego sterczacego czlonka ocierajacego sie o Twoje piersi. Prezysz sie z usmiechem by poczuc go mocniej. I czujesz. Jak sunie powoli miedzy Twoimi piersiami, sterczacy i naprezony. Lapie go dlonia i zaczynam wodzic sama koncówka wokól Twojego sutka zerkajac co chwile Twoje usta i jezyk który wylania sie z nich co chwile. Szarpiesz wiezy ale nic nie mozesz zrobic. Zwilzasz wiec znowu usta i podnosisz glowe jakbys chciala zobaczyc co ja tam robie. Nagle zgietymi kolanami popychasz mnie w plecy wiercac sie przy tym mocno.– Gdzie. – Mówie i lapie poduszke lezaca z boku. Wsuwam Ci ja pod glowe. Równoczesnie unosze sie na kolanach i mój czlonek juz dotyka Twojej szyi, brody. Czujesz go jak ociera sie o wargi. Mruczysz i zaczynasz lizac go a ja pozwalam Ci. Sciagam tylko troche napletek. W tym momencie zaluje, ze jednak zawiazalem Ci oczy, chcialbym patrzec na nie gdy mnie piescisz. Zamiast tego unosze sie jeszcze troche i mówie. – O tak, przywitaj sie. Chcesz tego, prawda? – Tak, panie. Pragne go. – Mówisz przerywajac na chwile pieszczote. – To go wez. – Odpowiadam i wsuwam go miedzy Twoje usta. Juz nie mozesz mówic, a ja zamykam oczy i powoli i delikatnie wsuwam i wysuwam sie chlonac ta przyjemnosc. To jak zamykasz wargi na nim, jak muskasz jezykiem czubek, jak na mgnienie zaciskasz zabki wywolujac jek. Bólu? Rozkoszy? Sam juz nie wiem ale podoba mi sie to coraz bardziej. Czuje coraz wieksza przyjemnosc która promieniuje po calym ciele coraz silniejszymi dreszczami. Ze zdziwieniem orientuje sie ze zaczynam coraz glosniej jeczec gdy coraz mocniej zaciskasz wargi na nim ssac go coraz gwaltowniej. – Stój – prawie krzycze i staram sie wysunac ale Ty zaciskasz na nim i wargi i zabki. Ból i przyjemnosc sa nie do opisania. Przeplataja sie i lacza nierozerwanie. Jestem juz na krawedzi. Ostatkiem woli lapie go i prawie wyrywam z Twoich ust. Ciezko dyszac odsuwam sie i widze jak usmiechasz sie niewinnie i równoczesnie triumfujaco. Jak Ty to robisz, mysle. Opaska zsunela Ci sie z oczu i spogladasz na mnie z ciekawoscia. – Zrobilam cos zle? – Pytasz niewinnie. Nie. – Odpowiadam rozkojarzony nadal majac w pamieci ta przyjemnosc która juz mnie obejmowala. Z jednej strony chcialbym znów poczuc Twoje usta i zatracic sie w tym. Lecz z d**giej nie chce by to skonczylo sie tak szybko. Mialem inne plany, zupelnie inne. Wiec ostroznie odsuwam sie by tylko sie nie otrzec o Ciebie bo, wiem to, wystrzele na pewno. W koncu uspokajam sie na tyle by wiedziec, ze to nasze male przedstawienie nie zakonczy sie juz teraz. Wtedy nasz wzrok spotyka sie. Widze w Twych oczach triumf i zadowolenie. Widze w nich radosc i wladze. A to ja dzisiaj mialem to czuc. Ta burza uczuc Twoich i moich sprawia, ze wstepuje we mnie dzika bestia. Rzucam sie do Ciebie. W szale rozchylam Ci nogi i wchodze miedzy nie. Jednym plynnym ruchem wbijam sie w Ciebie mocno i gleboko. – Dzisiaj bawimy sie na moich zasadach. – Mówie i wbijam sie ponownie, a Ty szarpiesz wiezy chcac sie uwolnic. Ale nie mozesz wiec znów wbijam sie, a moje usta lapczywie siegaja Twoich lapiac jek który wlasnie sie z nich wydobywal. Poruszam sie coraz mocniej i coraz szybciej. Pieszcze jezykiem Twoje wargi. Przesuwam nim po Twoich zabkach. Wpijam sie w Ciebie mocno i brutalnie kradnac pocalunki i Twój coraz szybszy i przerywany oddech. Wyjmuje poduszke spod Twojej glowy i podnosze sie. Teraz siedze juz wyprostowany i lapie Cie pod posladki i unosze w góre, po czym szybko wsuwam pod spód poduszke. Kolana rozchylam szeroko i znów wsuwam sie w Ciebie. Lapiac za biodra dociskam Cie do siebie. Znów jeknelas i odchylilas glowe. Opaska calkiem zsunela sie z oczu ale to nie szkodzi bo masz je juz zamkniete. Przygryzasz tylko warge za kazdym razem gdy mój czlonek penetruje Twoja szparke. Uwielbiam to. Uwielbiam widziec na Twojej twarzy ta mieszanine przyjemnosci i bólu, to pragnienie by poczuc wszystko mocniej i gwaltowniej. I tak robie, szybko, mocno, z szalenstwem w oczach.
– Podoba Ci sie – Mówiac to znów lapie Cie za szyje. – Lubisz gdy Cie pieprze, prawda? – Konczac ta wypowiedz wbijam sie w Ciebie mocno.
– Tak Panie. – szepczesz pomiedzy jekami. – Uwielbiam to. Pieprz mnie. Mocniej.
– Tak robie. Jestes moja. Lubie Cie pieprzyc. – Sam tez zaciskam zeby czujac coraz wieksze zadowolenie. A Ty jeczysz coraz glosniej. – Bede. Cie. Pieprzyl. Bede. Cie. Kochal. Bede. Cie. Meczyl. Chcesz? Jeszcze? – Prawie krzycze przez zacisniete zeby. – O Tak. Tak. Rób to. Mocniej. – Odpowiadasz równiez urwanym oddechem. Widze to, widze ze zblizasz sie juz. Jeszcze tylko troche. Wiec pochylam sie nad Toba i mocniej przylegam do Ciebie unoszac sie i opadajac. Jedna reka opieram sie o lózko a palcami d**giej wodze po Twoim policzku w strone ust. Wsuwam w nie paluszka a Ty obejmujesz go mocno wargami ssac i przygryzajac. Synchronizuje swoje ruchy. Teraz mój czlonek i palec wchodza w Ciebie z tym samym szalonym rytmem. A mój jezyk juz wedruje po Twoim uchu badajac kazde zakrzywienie szepczac Ci wszystkie te sprosnosci które mam ochote Ci robic. Ogarnia mnie fala goraca i mocno wbijam sie w Ciebie z jekiem. I reszta zmyslów czuje zabki na moim palcu które zaciskaja sie na nim po czym puszczaja z przeciaglym krzykiem rozkoszy która wypelnia Cie cala. Zaciskasz swoje uda na mnie gdy po raz d**gi wbijam sie najmocniej jak potrafie. Gdy robie to po raz trzeci wyginasz sie w luk i opadasz zmeczona i niezdolna by cokolwiek powiedziec. A ja wbijam sie znowu i znowu wypelniajac Cie swoja rozkosza. Az w koncu zastygam w Tobie a kazde moje najdrobniejsze nawet poruszenie miesni powoduje w nas kolejne fale goraca i spazmy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *